Witaj w kolejnym artykule z cyklu “Jak zadbać o siebie”, gdzie zgłębiamy tajniki, jak dzięki świadomości można odmienić swoje życie. Seria ta jest dedykowana wszystkim, którzy chcą zadbać o siebie, ale nie bardzo wiedzą, w jaki sposób się za to zabrać oraz wszystkich, którzy w natłoku codziennych spraw nie mają czasu lub zapominają to robić. Cieszę się, że możemy razem odkrywać praktyczne techniki i inspirujące pomysły, które pomogą Ci stworzyć życie pełne zdrowia, radości i równowagi.
Odkrywanie sekretów teraźniejszości dla lepszego jutra.
Dzisiejszym tematem jest bycie tu i teraz, czyli teraźniejszość.
– Dzień dobry – rzekł Mały Książę.
– Dzień dobry – odparł Kupiec.
Kupiec ten sprzedawał udoskonalone pigułki zaspokajające pragnienie. Połknięcie jednej na tydzień wystarcza, aby nie chciało się pić.
– Po co to sprzedajesz? – spytał Mały Książę.
– To wielka oszczędność czasu – odpowiedział Kupiec. – Zostało to obliczone przez specjalistów. Tygodniowo oszczędza się pięćdziesiąt trzy minuty.
– A co się robi z pięćdziesięcioma trzema minutami?
– To, co się chce…
„Gdybym miał pięćdziesiąt trzy minuty czasu – powiedział sobie Mały Książę – poszedłbym powolutku w kierunku studni…” – Antoine de Saint-Exupery
Temat teraźniejszości, czyli bycia tu i teraz, jest ważny oraz często spotykany zarówno w kulturze wschodu, jak i zachodu. Możemy natrafić na przekazy nauczycieli wschodu, którzy podkreślają, że kiedy jemy, to skupiamy się tylko na jedzeniu, a kiedy pracujemy, to skupiamy się tylko na pracy.
“Wczoraj do Ciebie nie należy, jutro niepewne… Tylko dziś jest Twoje.”– Papież Jan Paweł II
W dzisiejszych czasach na Facebooku czy Instagramie często napotykamy wiele obrazków i memów, które przekazują nam przesłanie: „Trzymaj się dziś”, “Żyj chwilą”, “Liczy się tylko teraźniejszość”. Istnieje wiele takich przekazów, co sprawia, że wydają się one bardzo powierzchowne i płytkie. Ciekawy slogan, ale czy rzeczywiście wnosi coś istotnego dla naszej sytuacji? Spójrzmy na to z bliska. Omówienie teraźniejszości to interesujący temat, dlatego warto poświęcić mu trochę uwagi.
Jak przywrócić magię codzienności i odkryć piękno tego, co już jest?
Pora zatem odpowiedzieć sobie na pytanie. O co tak właściwie w tym temacie chodzi? Odpowiedź wcale nie jest taka oczywista, jak mogłoby się wydawać. Jeśli spojrzymy na ludzkie życie jako na pewien okres od narodzin aż do śmierci, możemy to porównać do odcinka, który znamy z lekcji matematyki. Podobnie jak odcinek ma swój początek i koniec, tak samo życie człowieka składa się z początku, czyli narodzin, i końca, czyli śmierci. Człowiek podróżuje po linii czasu, która determinuje jego wiek. Może być bliżej jednego końca lub drugiego. Wszystko to, co przed nim, to przyszłość, a to, co za nim, to przeszłość. To wydaje się być proste.

Do całej tej układanki należałoby dodać jeszcze jeden element. Bycie tu i teraz oraz bycie w teraźniejszości oznacza, że zarówno ciało, jak i umysł znajdują się w jednym miejscu, a to nie zdarza się tak często. Właściwie zdarza się bardzo, bardzo rzadko. Już tłumaczę, co mam na myśli. Zacznijmy może od przyszłości. Weźmy sobie taką sytuację.
Łukasz wybiera się na w pełni zasłużone wakacje. Po całym roku ciężkiej pracy zaplanował urlop i zamierza pojechać na swoje wymarzone wakacje, aby spędzić czas na pięknej, piaszczystej plaży, słuchając szumu fal. Jak na razie wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jednak jak to wygląda w praktyce? Kiedy nadchodzi termin urlopu, powiedzmy tydzień wcześniej, Łukasz zaczyna pracować ze zwiększoną wydajnością. Pracuje dużo więcej, chcąc pozamykać wszystkie tematy i móc spokojnie wyjechać na urlop. Już wtedy zaczyna myślami wybiegać w przyszłość. Ciało siedzi przy laptopie i sporządza raport, natomiast umysł już wyobraża sobie, jak fantastycznie będzie spędzać czas na tej przepięknej plaży. Wydawałoby się, że nie ma w tym absolutnie nic złego. No, odrobina wyobraźni, która czyni nasz dzień lepszym, nie jest przecież niczym, za co należałoby się karcić. Spójrzmy dalej, jak potoczy się ta historia.
Kiedy Łukasz zamknął już cały dom, wsiada do samochodu i rusza w kierunku lotniska. W trakcie jazdy zaczyna zastanawiać się, czy spakował wszystkie potrzebne rzeczy, czy też powyłączał kurki z gazem i zamknął kran z wodą. Czy wszystko zostało zrobione tak, jak należy? Czy na pewno dokładnie zamknął drzwi mieszkania oraz wszystkie okna? Takie refleksje towarzyszą mu podczas podróży. Zwróćmy uwagę, że w tym momencie ciało Łukasza znajduje się w samochodzie, natomiast jego umysł wraca do przeszłości. Po raz kolejny wydawałoby się, że to nie jest nic złego, bo przecież dosyć nudną i nieciekawą drogę na lotnisko spędza w sposób wartościowy, zastanawiając się, czy wszystko zrobił tak, jak należy.
Zgodnie z założeniami, na lotnisko Łukasz dociera mniej więcej dwie godziny przed odlotem. Wszystko idzie zgodnie z planem, więc trzeba trochę poczekać zarówno na odprawę, wejście na pokład samolotu, jak i na sam lot. Na lotnisku raczej nie ma zbyt wielu ciekawych rzeczy do zrobienia, więc można na przykład ubić czas, przeglądając smartfona i bezmyślnie przewijając treści w mediach społecznościowych. Wiadomo, że czeka się na lot, który jest w tym momencie najważniejszym wydarzeniem, a to, co do tej pory nie ma większego znaczenia. Kiedy w końcu samolot wystartował i wszystko odbyło się zgodnie z planem, Łukasz zaczyna myśleć, jak to będzie wszystko wyglądało po przylocie. Na którą plażę pójdzie najpierw, o której godzinie wybierze się na kolację. Czy będzie miał siłę na wieczorną imprezę, a może zostawić sobie ją po prostu na jutro?. I tak trwa to nieustannie. Po przylocie zastanawia się nad tym, co będzie dobrego na kolację, co można zjeść, co go spotka fajnego i ciekawego, na którą plażę się wybrać. Jak będzie wyglądał pokój? Kiedy wreszcie zostanie zakwaterowany?
Wydawałoby się, że wszystko przebiega całkowicie normalnie. Co prawda, umysł Łukasza z reguły wędruje w przyszłość, czasami zahaczając o przeszłość, natomiast nie ma w tym nic złego. Cały problem polega jednak na tym, że taki stan trwa praktycznie przez cały czas. Kiedy Łukasz robi sobie selfie na piaszczystej plaży z przepiękną wodą o cudownym kolorze w tle, już wtedy myśli o tym, jak fantastycznie będzie można pochwalić się tym zdjęciem po powrocie do pracy. Jak to wspaniale będzie móc pokazać swoim koleżankom oraz kolegom, że jego urlop był bardzo udany, a on sam bawił się na nim fantastycznie. I tak zabawa z umysłem trwa przez cały urlop. Przed wylotem myślimy o wylocie. Przed zakwaterowaniem do hotelu myślimy o tym, jak będzie wyglądał nasz pokój. Po zakwaterowaniu w hotelu zastanawiamy się, co dobrego dostaniemy na kolację itd. itd.
Po kolacji, przed pójściem na spacer, zastanawiamy się, jak będzie wyglądała ta plaża i którą będzie można odwiedzić jutro. Kiedy w taki sposób wszystko się odbywa, praktycznie jest bardzo mało czasu, aby faktycznie cieszyć się tym urlopem, aby faktycznie powiedzieć, że jestem na tym urlopie, że przeżywam go w pełni, ciesząc się szumem fal, zachodami słońca, ciepłym piaskiem, który mam pod stopami oraz fantastycznym lokalnym jedzeniem.
Zamiast tego fundujemy sobie myślenie o tym, co nastąpi za chwilę, za 15 minut, za godzinę albo za dzień. Pod koniec urlopu pojawiają się kolejne myśli, już nie takie miłe i przyjemne, tylko pojawiają się myśli, co to będzie, jak wrócę do pracy. Jakie będę miał zaległości do odrobienia? Czy będę musiał brać nadgodziny, aby je nadrobić? Czy wszystko jest w porządku? A może stało się tam coś złego i będzie to trzeba poprawiać?

Tak oto kolejny raz nasz umysł ucieka w przyszłość, tylko tym razem zamiast wizji miłych i przyjemnych pojawia się wizja, która wywołuje w nas stres i lęk. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że podobno 95% rzeczy, których się boimy, nigdy się nie wydarza. Nie wiem, w jaki sposób zostało to określone czy policzone, natomiast mogę z całą pewnością stwierdzić, że w moim życiu to się pokrywa, ponieważ większość rzeczy, których obawiałem się do tej pory, nie wydarzyła się. Spójrzmy na jedną istotną rzecz. Dla umysłu na pewnym poziomie nie ma różnicy pomiędzy wyobrażeniem a rzeczywistością.
I tutaj w przypadku lęku o przyszłość doskonale ma to odzwierciedlenie. Obawiamy się tego, co ma się wydarzyć, stresujemy się tym. Natomiast jest to przyszłość, która z reguły się nie dzieje a owy lęk i stres, powodują, że nasze ciało produkuje odpowiednie hormony, które generalnie w takim przypadku są dla nas jak najbardziej niekorzystne. Kiedy mówimy o krótkotrwałym stresie, który wynika z realnego bodźca, z realnego zagrożenia, to wówczas wszystko jest w jak najlepszym porządku. Problem polega na tym, kiedy nasz bodziec jest wyobrażeniowy, wyimaginowany i faktycznie nie wydarza się w rzeczywistości. Przecież jest duża różnica, kiedy występuje realne zagrożenie oraz zagrożenie, które występuje tylko i wyłącznie w naszej głowie i faktycznie się nie wydarza. Natomiast hormony, które są z nim związane, już jak najbardziej będą wyprodukowane przez nasze ciało i będą na to ciało oddziaływać.
Warto o tym pamiętać. Kiedy mówimy o życiu w przyszłości, to wiąże się z nim jeszcze jedno bardzo istotne zagrożenie. Często jest tak, że odkładamy swoje życie na przyszłość, mając nadzieję, że kiedy wydarzy się X, Y, Z, kiedy wydarzą się korzystne dla nas okoliczności, wówczas będzie odpowiedni moment, aby żyć, aby cieszyć się życiem, aby spełniać swoje marzenia.
Refleksje nad czasem.
Wiele ludzi czeka na emeryturę. Jest to całkowicie normalne i zrozumiałe, ponieważ po ciężkiej pracy chcieliby sobie odpocząć, mieć czas na spełnianie swoich marzeń, na realizację swoich hobby, na spędzanie czasu z bliskimi. Cały problem polega na tym, że wiele osób odkłada swoje życie na emeryturę. Natomiast życie pisze swoje scenariusze i bywa również tak, że ludzie przechodzą na tę emeryturę, nie mają specjalnie dużo czasu albo zdrowia, aby się nią w pełni cieszyć. Pozostawiają więc niespełnione marzenia, niezrealizowane hobby, nieprzetestowane pomysły. Odkładając swoje życie na przyszłość, może się okazać, że ta przyszłość nigdy nie nadejdzie albo będzie zupełnie inna, niż sobie wyobrażaliśmy.
Warto o tym pamiętać. Podsumowując ten fragment, możemy stwierdzić, że przeszliśmy od przyjemnej wizji przyszłości, gdzie wyobrażaliśmy sobie relaksujący urlop, do niezbyt ciekawych obszarów, które wywołują w nas lęk i stres. To właśnie te obszary skłaniają nas do odkładania życia na później, zamiast cieszyć się chwilą obecną i żyć pełnią życia. Naszą nadzieją jest, że kiedyś zaczniemy naprawdę żyć. Zaczęło się miło i przyjemnie, natomiast później zrobiło się troszkę mniej ciekawie. Ważne jest, abyśmy wracając do sedna sprawy, czyli naszej linii czasu i życia w teraźniejszości, pomiędzy przeszłością a przyszłością, mieli na uwadze, że omówiliśmy już w pewnym stopniu temat przyszłości.
Teraz skupmy się na chwilę na temacie przeszłości. O ile przyszłość jawiła się w różnych barwach, czasem lepszych, czasem gorszych to przeszłość w moim odczuciu jest dużo trudniejsza, ponieważ wiąże się z licznymi traumami, zranieniami, problemami, które przeżyliśmy do tej pory i z reguły nieświadomie nosimy je w sobie przez całe swoje życie.
Agata Będąc pięcioletnim dzieckiem, wykształciła w sobie przekonanie, że jest gorsza od innych ludzi, że jest gorsza od innych dzieci, że jest mniej wartościowa. Być może wynikało to z zaniedbania rodziców Agaty, którzy mieli swoje sprawy, problemy, którzy niewłaściwie, niewystarczająco okazywali jej uczucia, którzy nie mieli dla niej czasu. Mogło być też zupełnie inaczej. Może rodzice Agaty robili wszystko, co w ich mocy, aby okazać jej miłość i wsparcie. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że perspektywa postrzegania kilkuletniego dziecka jest zupełnie inna od perspektywy postrzegania osoby dorosłej. W każdym bądź razie fakt jest taki, że Agata wykształciła sobie takie przekonanie.
Według psychologów są to tak zwane mechanizmy obronne, które sprawiają, że jako dzieci potrafimy sobie radzić z otaczającą nas rzeczywistością. I cały problem polega na tym, że owy mechanizm, owe przekonanie, które zostało wykształcone w dzieciństwie, będzie szło za Agatą przez całe jej dorosłe życie.Być może nawet aż do śmierci. Wszystko sprowadza się do tego, że Agata nie zdaje sobie sprawy, że ma takie przekonanie, ponieważ dla niej jest to coś naturalnego i oczywistego. To tak oczywiste, że być może przez całe życie nie będzie podważać prawdziwości tych przekonań. Wydaje się to dziwne, prawda?
Natomiast kiedy my żyjemy w czymś przez całe swoje życie, to wówczas wydaje nam się, że jest to jedyna prawdziwa rzeczywistość, która może być. Nie mamy porównania, nie mamy punktu odniesienia. Jedyne co mamy, to nasze postrzeganie świata, które w tym wypadku jest zaburzone. Trochę to przypomina siedzenie w dusznym pokoju. Kiedy siedzimy przez dłuższy czas w pokoju, w którym są pozamykane okna, wszystko wydaje się naturalne i normalne. I każdy z nas chyba miał taką sytuację, że wyszliśmy z tego pokoju na chwilkę po czym, wróciliśmy do niego z powrotem i stwierdziliśmy, że tu jest duszno, tutaj nie ma czym oddychać.
Jeszcze chwilę temu uciekało to naszej percepcji. Wspomniane przekonanie, mechanizm obronny będzie ujawniał się w dorosłym życiu, pod różnymi postaciami. Być może będzie tak, że Agata będzie się godziła na pracę poniżej jej kwalifikacji. Może stwierdzi, że nie jest wystarczająco dobra, aby podejmować się ambitnych wyzwań i projektów. Tak samo w życiu prywatnym. Może będzie się godziła na związki, które nie dają jej prawdziwego szczęścia. Będzie pozwalała na zachowania, które nie są w stosunku do niej w porządku. I cały problem polega na tym, że nie będzie wiedziała, co jest na rzeczy, ponieważ to nie jest tak, że ona będzie świadoma tego, że ma niskie poczucie własnej wartości, ma w sobie zakodowany taki mechanizm obronny.
Dopóki sobie tego nie uświadomi, nie będzie wiedziała, co tak naprawdę jest na rzeczy. Jak widzimy, noszenie przeszłości jest jak noszenie plecaka z kamieniami. To dla nas duże obciążenie, nie ma to dla nas większego sensu. Powoduje liczne problemy oraz na pewno nie poprawia jakości naszego życia.

Oczywiście to nie jest tak, że z przeszłości wynieśliśmy tylko i wyłącznie te trudne doświadczenia, chwile, zdarzenia. Wspominam o nich, ponieważ to one bardzo mocno rzutują na nasze dorosłe życie. To one mogą nas blokować i sprawiać, że nie czujemy się dobrze. Tak samo, jak można utknąć w przyszłości, czekając na to, aż nasze życie się zmieni i zaczniemy żyć naprawdę, tak samo można przecież utknąć w przeszłości.
Być może jakieś zdarzenie, które było dla nas trudne, nieprzyjemne i to nie musi być zdarzenie z dzieciństwa, sprawiło, że nasze życie się zatrzymało, a nasza energia życiowa przestała płynąć. Może ktoś na etapie dorosłego życia został przez drugą osobę skrzywdzony i stwierdza, że teraz to wszystkie kobiety są złe albo wszyscy mężczyźni są źli w efekcie, bardzo ciężko będzie zbudować zdrową, fajną relację, która zatarłaby te wcześniejsze złe wspomnienia.
Mamy więc powiedziane parę słów na temat przyszłości i parę słów na temat przeszłości. Czy to jest wszystko? Oczywiście, że nie. Gdy przyjrzymy się bliżej tematowi lub zagłębimy się w niego, okaże się, że nie jest on tak prosty, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Choć to, co powiedziałem, jest wystarczająco pokręcone i może stać się przyczyną do bardzo wielu działań, zmian albo po prostu do autorefleksji, to musimy jednak wejść w temat jeszcze głębiej, bo kiedy myślimy o przyszłości albo o przeszłości, to przecież nie można pominąć bardzo ważnego faktu.
Trzeba zadać sobie pytanie, jak długi okres następuje pomiędzy chwilą obecną a przeszłością albo przyszłością. I tutaj robi się bardzo ciekawie, bo przecież przyszłość i przeszłość to nie są tylko lata, miesiące, dni, tygodnie, ani nawet godziny. Jeśli się nad tym chwilę zastanowimy, to przecież chwila obecna trwa nawet niecałą sekundę. Jest to pewien ułamek sekundy, bo przecież to, co było wcześniej, pięć minut temu to też już jest przeszłość, a to co będzie za minutę to przyszłość. A więc chwila obecna jest tylko chwilą, jest ułamkiem sekundy i ma to bardzo duże znaczenie. Dlaczego? Bo przecież wszystko to, o czym tutaj mówiłem, może zarówno odnosić się do lat lub miesięcy, ale również do poszczególnych minut.
Jeśli ktoś się z kimś pokłócił, to już po chwili jest to przeszłość. Jeśli myślimy o tym, co wydarzy się za chwilę, to już też jest przyszłość. I tak wszystko co zostało tutaj powiedziane, odnosi się do krótkiego odcinka czasu. Dlatego też tak trudno jest często uchwycić nam chwilę obecną, ponieważ jest to moment, który bardzo szybko mija i wszystko to, co się dzieje, owa magiczna teraźniejszość znajduje się w tej właśnie chwili. To właśnie w tym momencie, w tej chwili możemy zaobserwować nasze myśli, reakcje naszego ciała, nasze emocje. Dzięki temu możemy tę chwilę przeżywać w pełni. Natomiast bardzo łatwo jest utracić to z pola świadomości i przegapić obecny moment. Na sam koniec, chciałbym powiedzieć o jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy.
Ktoś może zapytać i co z tego? Bardzo łatwo jest przegapić chwilę obecną, bardzo łatwo jest przegapić teraźniejszość. Jesteśmy nauczeni tego, że w życiu liczą się ważne wydarzenia. Awans w pracy albo dostanie nowej pracy, ślub, narodziny dziecka, a przynajmniej wyjazd na fantastyczne wakacje. Natomiast tak zwane zwykłe chwile nie mają specjalnie dużego znaczenia. A więc, gdy ktoś wraca do domu po pracy, przemieszcza się samochodem i traktuje ten czas jako zupełnie nieistotny, bo przecież już wielokrotnie przejechał tę trasę i nic ciekawego poza korkiem nie może się tam wydarzyć. Gdy ta osoba dociera do domu i spożywa obiad, często już myślami jest przy kolejnych zadaniach, które musi wykonać.
Daje się we znaki zmęczenie, stres, który nawarstwia się w ciągu dnia. Kiedy bliska osoba do niego opowiada, jak minął jej dzień, bardzo często w ogóle jej nie słucha, ponieważ też traktuje to jako mało ważne. Czy opowieść o tym, jak się robiło zakupy w sklepie, albo co tam się wydarzyło w ciągu dnia, można uznać za specjalnie ważną?
Chwila obecna. Twoje narzędzie do świadomego życia.
Tak się dzieje, że to, co nam się przydarza, często traktujemy jako coś zwyczajnego, monotonnego, mało interesującego, nie godnego naszej uwagi. Z łatwością jednak wciągamy się w kolorowy świat Facebooka (i innych socjal mediów), przewijania treści, podczas gdy nasze codzienne życie wydaje się po prostu nudne. W rezultacie zazwyczaj nie jesteśmy obecni tu i teraz, nie żyjemy w teraźniejszości. Nasz problem polega na tym, że większość życia składa się z tych tak zwanych zwyczajnych chwil. Tych, które pomijamy lub których unikamy, nie będąc w pełni obecni. Gubiąc chwilę teraźniejszą, tracimy w istocie… całe nasze życie. Bo życie składa się z tych z pozoru zwykłych chwil. Czekając na te wielkie i ważne chwile spędzamy swoje życie w poczekalni podczas gdy życie przecieka nam przez palce. Przeżywając w pełni obecną chwilę możemy zacząć żyć naprawdę.
I teraz już wiemy dlaczego Mały Książę wolałby iść po wodę do studni albo dlaczego nauczyciele Wschodu mówili, że kiedy jedzą to jedzą. Z pozoru wydawałoby się, że wszyscy tak robią. W rzeczywistości można ze świecą szukać osób, które tak postępują. Kiedy jemy robimy wszystko poza jedzeniem. Myślimy o tysiącu spraw, oglądamy kolejny odcinek serialu, czasami pracujemy przed komputerem. Właściwie nawet nie jesteśmy świadomi smaku i zapachu jedzenia. Trudno się też dziwić, że nie wiemy kiedy przestać. A potem, za jakiś czas, ze zdziwieniem patrzymy na wagę i zastanawiamy się kiedy przybraliśmy kolejne kilogramy. Czasami roimy wszystko, aby zaoszczędzić czas, np. spiesząc się z pracy do domu. A potem marnotrawimy go przed telewizorem albo telefonem…
Jeśli nie jesteś obecny tu i teraz, to właściwie gdzie jesteś? I czy rzeczywiście chcesz, aby tak było już zawsze?
Dziękuję serdecznie za przeczytanie tego artykułu i już dziś zapraszam Cię na kolejne!
