Świadome dbanie o siebie to coś znacznie więcej niż modne hasło.
Warto zobaczyć, jak może wyglądać w praktyce i jaki wpływ wywiera na myślenie, zachowanie, postrzeganie i odczuwanie. To tylko jedna z wielu możliwości pokazujących, jak świadomość potrafi realnie zmieniać jakość życia.
Wyobraźmy sobie osobę z dużą nadwagą, która postanawia wreszcie coś z tym zrobić. Na początku nie bardzo wie, od czego zacząć. Wchodzi na wagę i stwierdza, że jest naprawdę źle. Przez ostatnie lata przybyło sporo zbędnych kilogramów. Jak to w ogóle możliwe? Kiedy to się stało?
Warto tu zaznaczyć, że to nie wydarzyło się w ciągu kilku dni. Cały ten proces trwał latami, ale pozostawał poza świadomością. Umknął z pola widzenia. Tymczasem organizm wielokrotnie wysyłał sygnały, że coś jest nie tak. Niestety te sygnały były regularnie ignorowane.
Na początku pojawia się brak akceptacji, złość i odrzucenie siebie. To nie jest dobry punkt wyjścia ani stan sprzyjający wprowadzaniu pozytywnych i trwałych zmian.
Kolejnym krokiem bywa decyzja o zmianie zachowania – narzucenie sobie diety i ćwiczeń.
Jednak działania ograniczone wyłącznie do zewnętrznego poziomu nie odzwierciedlają głębszej zmiany wewnętrznej.
Pojawia się wewnętrzny konflikt: myśl, że trzeba się zmuszać do ćwiczeń i diety, mimo braku realnej ochoty. Do tego dochodzą nierealistyczne cele – oczekiwanie, że wieloletnie zaniedbania uda się naprawić w kilka tygodni. Wszystko to ma być natychmiast, już, teraz.
Porażki prowadzą do obwiniania siebie i innych. Brak oczekiwanych efektów wywołuje coraz więcej złości i frustracji. Żywienie staje się źródłem ciągłego napięcia. Wszystko musi być dokładnie zmierzone, zważone i zbilansowane pod względem wartości odżywczych, zgodnie z zaleceniami zewnętrznych autorytetów.
Udział w urodzinach, imprezach czy spotkaniach ze znajomymi zamienia się w nieustanną walkę i rozważanie, co można zjeść, a czego nie.

Taki proces odchudzania opiera się na ciągłym napięciu i braku akceptacji. Jest w nim odrzucanie własnego wyglądu, nieustanne myślenie o jedzeniu, zakazy, frustracja, złość, obwinianie i pretensje. Towarzyszy temu przekonanie, że „od jutra wszystko się zmieni”, choć cele i oczekiwania były zbyt duże, nierealne i zupełnie niedopasowane do osobowości.
Pojawia się ciągła krytyka – zarówno siebie, jak i innych. Całość przypominała prawdziwy koszmar, który nie ma prawa dobrze się skończyć. Już sam opis brzmi ciężko i nieprzyjemnie. Towarzyszy temu mnóstwo trudnych myśli i emocji. Na szczęście istnieje też inna droga.
Po latach prób i błędów można dojść do wniosku, że takie podejście nie ma sensu i trzeba spróbować inaczej. Poprzednie metody po prostu się nie sprawdziły. Wówczas pojawia się przestrzeń na akceptację. Waga jest taka, jaka jest – nie ma powodu, by się za to potępiać. Warto przyjąć obecny stan rzeczy, wyciągnąć z niego wnioski i iść dalej. Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem.
Z czasem pojawia się więcej luzu i dystansu. Udaje się symbolicznie spuścić powietrze z balonu oczekiwań. Przecież nie trzeba mieć idealnie wyrzeźbionego ciała, kaloryfera na brzuchu czy mięśni jak u Schwarzeneggera. W rzeczywistości to wcale nie musi być aż tak ważne. Znacznie bardziej liczy się zdrowe i sprawne ciało niż wyśrubowane standardy promowane w mediach.
Pomocna okazuje się uważna obserwacja. Ćwiczenia fizyczne, paradoksalnie, nie zabierają energii, ale ją dodają. Po treningu pojawia się wyraźnie lepsze samopoczucie – nie tylko tego samego dnia, ale ogólnie, w ciągu całego tygodnia widać wyraźną różnicę.
Z czasem można zacząć dostrzegać, że ciało wysyła sygnały. Podpowiada, kiedy jest syte i warto przestać jeść. Nie ma potrzeby rygorystycznego pilnowania wszystkiego – wystarczy uważnie wsłuchać się w swój organizm.
Ważna staje się też świadomość tego, jak człowiek czuje się „po”. Ciężki posiłek czy źle przespana noc sprawiają, że samopoczucie wyraźnie się pogarsza. Nie warto więc fundować sobie takich doświadczeń. Dostrzegalne są drobne, ale znaczące korzyści ze zmiany stylu życia: większa chęć do działania, częstszy uśmiech, lepsza kondycja.
Z czasem pojawia się też umiejętność rozpoznawania własnych potrzeb i radzenia sobie z nimi w bardziej świadomy sposób. Okazuje się, że słodycze wcale nie są najlepszym lekarstwem na zmęczenie i stres – istnieją znacznie lepsze sposoby.
Zmiana sposobu myślenia okazuje się kluczowa. Zamiast podejścia, które ogranicza i wpędza w poczucie winy, pojawia się bardziej wspierające i pomocne nastawienie.
Kiedyś jeden błąd żywieniowy kończył się całkowitym porzuceniem zasad i odkładaniem „powrotu na właściwą drogę” na jutro. W praktyce to jutro nigdy nie nadchodziło – stanowiło jedynie wygodną wymówkę. Co ważne, nie ma już potrzeby reagowania na każdą zachciankę na coś słodkiego. To świadoma decyzja: można zjeść albo nie zjeść, a czasem po prostu zignorować pojawiającą się pokusę.
Dziś małe błędy są traktowane jako normalna część codzienności i nie powodują rezygnacji z planu na kolejne dni. Większe potknięcia wymagają po prostu wybaczenia sobie i pójścia dalej.
Istotna okazuje się zmiana perspektywy – z odchudzania na troskę o zdrowie. Chudnięcie staje się jedynie efektem ubocznym tej zmiany.
Podsumowując: pojawia się znacznie więcej spokoju, luzu, dystansu, radości i wdzięczności. To przejaw prawdziwego dbania o siebie. Co ciekawe i paradoksalne, efekty takiego podejścia są znacznie lepsze niż wcześniej.
Zamiast walki ze sobą pojawia się autentyczna troska. Styl życia zaczyna wspierać dbanie o siebie, działać w harmonii z potrzebami, być wyrazem życzliwości i miłości do samego siebie. Nie ma potrzeby zmuszania się do czegokolwiek, bo po prostu to służy i sprawia, że człowiek czuje się dobrze.
Właśnie na tym polega prawdziwe dbanie o siebie: na otoczeniu się troską i wsparciem w życiu, które nie zawsze jest łatwe.
Warto pamiętać, że temat odchudzania to tylko jeden z wielu obszarów, w których można zastosować taką postawę. Troska o siebie przydaje się w codziennych wyzwaniach w pracy i domu, w sytuacjach stresowych oraz podczas wprowadzania zmian. Takie nastawienie potrafi zmienić wszystko.
